Książki i algorytm. Dlaczego warto czytać książki?

  • Marzec 24, 2019
ksiazki o marketingu

Dzisiaj, ku zaskoczeniu, kolejny post z serii: dlaczego warto czytać książki? A już zwłaszcza branżowe.

Jako osoba zajmująca się SEO jestem rzecz jasna niewolnikiem algorytmu.  Wygląda to następująco: mam narzucony sposób tworzenia treści, tak by jednocześnie trafiały w algorytm, ale też muszę pamiętać o odbiorach, którzy będą to czytać. Jest to podwójna trudność, bo sposób pisania nie jest dany raz na zawsze, gdyż wszystko może się zmienić wraz z algorytmem. W dodatku odbiorcy pozostają tak samo wymagający, jak wcześniej. No i kółko się zamyka.

Oczywiście moją wiedzę czerpię z książek, ale również z Internetu. Aczkolwiek z tego drugiego staram się korzystać bardzo zdroworozsądkowo. I to właśnie przez algorytm.

W sumie niby każdy w branży wie, jak to działa. Co więcej,  przez to, że wiemy, to nasza czujność jest uśpiona. Każdego z nas z czasem dopada polaryzacja poglądów, ponieważ Internet to główne miejsce naszej pracy. Tutaj dzieje się wszystko to, co ma znaczenie w naszym biznesie.

Co to jest polaryzacja poglądów? Zjawisko to pojawia się wtedy, gdy zwolennicy danego poglądu w sposób bezkrytyczny akceptują dane potwierdzające ich pogląd oraz odrzucają wszelkie kontrargumenty.

 

Efekt potwierdzenia

Co więcej, w psychologii istnieje termin, który nazwa się “efekt potwierdzenia”. Oznacza to, że jeśli masz bardzo mocny pogląd na jakaś sprawę, to dostrzegasz i przyjmujesz tylko argumenty, które go potwierdzają. A w dodatku bardzo mocno odrzucasz te, które stoją w kontrze. W dodatku zwolennicy danej teorii są w stanie bezkrytycznie przyjmować kolejne argumenty, bo po prostu pasują do ich teorii. Dostęp do coraz większej ilości informacji powoduje, że bardzo łatwo można utwierdzać się w na przykład błędnym przekonaniu, bo łatwo dopasować sobie argumenty. W ten sposób zaczynamy myśleć wąsko i stajemy się odporni nawet na racjonalną wymianę argumentów.

W dodatku, nie pomaga nam w tym wyszukiwarka Google, z której przecież wszyscy korzystamy. Algorytm wyświetla nam strony, które są PODOBNE do wcześniejszych wyszukiwań. Mało tego, zapamiętuje to wszystko i pokazuje nam treści, które są precyzyjnie dopasowane do tego, czego szukaliśmy na przestrzeni czasu. W ciągu jednej minuty do Internetu trafia niestworzona liczba danych, a duża część z nich, to przecież poglądy na jakieś sprawy.

Zatem w ciągu kilku minut możemy znaleźć cały szereg danych, które mogą zdyskredytować każdy argument, no i oczywiście utwierdzić nas w przekonaniu o naszej nieomylności. Bardzo często widzę to u osób, którym pomagam w nauce. Najlepszym dowodem jest to, że gdzieś w Internecie była informacja, że aby zdać maturę wystarczy dziewięć lektur. Ci, którzy nie lubią języka polskiego mieli chyba zbiorową Gwiazdkę i Dzień Dziecka naraz. Dziewięć lektur, wow, prawie nic nie trzeba robić. Nic od nas nie chcą więcej, super. Nikt nie sprawdził tego nigdzie, tylko utwierdził się w przekonaniu, że będzie dobrze.

Technologia, która zawsze powie, że masz rację

Dążę do tego, że korzystając z wyszukiwarki przestajemy z czasem zderzać swoje poglądy z kontrargumentami. A przecież algorytmy, to nie tylko Google, to także Facebook, Twitter czy Instagram. Tam również zobaczysz wyniki i propozycje, które są zgodne z Twoją aktywnością. Ten ogrom informacji upośledza naszą percepcje i tępi ostrość poglądu, ponieważ stajemy dużo bardziej odporni na kontrargumenty. W dodatku, często nie chce się nam nawet po nie sięgać, nie zapoznajemy się z nimi wcale. Myślę, że też stąd bierze się ta zajadłość dyskusji w sieci.

Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że wpisując hasło w Google, dostajemy wyniki podporządkowane naszym poglądom. Później wchodzimy na media społecznościowe i tam mamy kontinuum głaskania naszego zdania, które przecież jest jedyne i słuszne. A kiedy pojawia się prawdziwy oponent i mówi coś kompletnie sprzecznego, to aż się ciśnienie podnosi.

W dodatku algorytmy działają czy tego chcemy, czy nie. Nie mamy nad nimi kontroli. A im więcej lat będą działać i im więcej osób przestanie samodzielnie weryfikować swoje poglądy, tym gorzej dla całego społeczeństwa.

Warto temu zapobiegać i bardziej krytycznie podchodzić do wszelkich zagadnień. Także biznesowych. Tyczy się to przecież każdej sfery naszego życia. Na każde zagadnienie warto spoglądać z różnej strony i włączyć krytyczne myślenie. Ja jestem z grupy osób, które widzą raczej jasne aspekty i kiedy mam pomysł, to jestem jak pochodnia, więc potrzebuję kogoś, kto mnie przystopuje. Jestem tego świadoma i uczę się krytycznego myślenia.

Książki wolne od algorytmu

Krytycznego myślenia uczą również książki, które wybieramy. Oczywiście wiadomo, że mówię o ich wyborze w księgarni, a nie poprzez wyszukiwarkę, bo tam dostaniemy listę tych najlepszych. Ja lubię się przejść do księgarni i sobie sama wybrać daną pozycję. Mogę spojrzeć samodzielnie i nikt nie narzuci mi czegoś, czego nie chcę. Lubię te małe zwycięstwa. 🙂

Rzecz jasna, książki również odpowiadają na potrzeby rynku i też można powiedzieć, że wynikają z jakiegoś algorytmu, jednak bardziej kluczowy jest tutaj ich wybór. A dokładniej wolność wyboru. Zawsze podchodzę z dozą niepewności do bestsellerów typu: “Jak zarobić pierwszy milion?”, “Sekret udanego biznesu odkryty!”. Takie tytuły przyciągają, bo w sumie ludzie są łasi na prostą instrukcję, przepis na bogactwo. A to też jest nieco manipulacja.

Dlatego polecam samodzielne smakowanie wyboru książek, nie uleganie marketingowi księgarń. Oczywiście lubię podglądać, co czytają osoby, którymi się inspiruję, ale z dozą krytycyzmu. Trzeba pamiętać, że każdy jest na całkiem innym kroku swojej drogi biznesowej. Niektóre książki mogą się okazać doskonałe dla jednych, a zupełnie bezużyteczne dla drugich. Czytanie bez presji otoczenia daje wolność poznawczą i to właśnie wtedy rodzą się najlepsze idee, które można przekuwać w sukces.

Czytaj i słuchaj

Ostatnio usłyszałam fajną rzecz. Przyznam, że średnio wiem, jaki biznes tworzy autor tych słów, ale sama prostota jest uderzająca. Mianowicie Robert Gryn mówi o tym, że najlepszy biznes, jaki stworzył najpierw rozwiązał jego własny problem. Często jest tak, że jak Ty masz z czymś problem, to prawdopodobnie znajdziesz ludzi, którzy również będą mieli podobny kłopot. W dodatku zyskujesz w sobie klienta i testera produktu/usługi. Wiem, że wokół osoby Roberta są jakieś kontrowersje, ale moim celem nie jest analizowanie całej jego ścieżki biznesowej, chodziło mi jedynie o przytoczenie tego jednego zdania, które uważam za trafne. Co to ma do książek? Właśnie to, że książki dają mnóstwo często prostych przemyśleń, które pomagają na różnych etapach rozwoju biznesowego. Nie ma wzoru na sukces, to czasem są proste założenia, które dopiero połączone z modelem biznesowym dają efekt.

Wracając do książek. Czytanie jest pozbawione kontekstu algorytmu, tego co uważasz lub z czym się nie zgadzasz. Masz przed sobą po prostu tekst, który zmusza do dyskusji i zastanowienia się nad pewnymi rzeczami. Ogólnie w kwestii biznesu, to najbardziej polecam książki psychologiczne i socjologiczne. To, jak działa ludzki mózg, skąd się biorą nasze zachowania i jak można wpływać na to, czy ktoś wybierze produkt A czy B, jest bardziej fascynujące niż bałwochwalcza książka o zarobieniu pierwszego miliona.

Czytaj i osiągaj to, co chcesz

Dlatego warto czerpać wiedzę z tego, co chociażby jest potwierdzone badaniami, obserwacjami czy jest wynikiem doświadczenia ekspertów. W branżowych artykułach dotyczących marketingu bardzo często widzę cytaty czy parafrazy z książki “Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka” Roberta Cialdiniego. To świetnie, że tak wiele osób posługuje się tą pozycją, ale niestety mocno spłyca przekaz. Widywałam też takie publikacje, gdzie źródła wcale nie było! Oczywiście, jakby spojrzeć na całość poglądów świata, to jesteśmy jedną wielką parafrazą, no ale bez przesady. Profesor Cialdini ma tak charakterystyczne tezy, że wstyd tego nie podpisać. Dążę w tym pokrętnym wywodzie do tego, że uważam książkę za najczystszą formę przekazywania wiedzy. I zawsze warto zacząć od niej. Ja najpierw przeczytałam Cialdiniego, a dopiero później spojrzałam na te wszystkie artykuły. I taka kolejność powinna być zachowana.

Rozumiem, że żyjemy w wiecznym niedoczasie. Ale naprawdę istnieją książki, które warto mieć przeczytane, ponieważ później łatwiej można poruszać się po różnych obszarach biznesu i nie tylko. A tym bardziej nikt nam nie wciśnie kitu, bo sami sobie zweryfikujemy wartość merytoryczną.

Jeśli nie znasz tej książki, to musisz koniecznie nadrobić! Książka”Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka” Roberta Cialdiniego to złoto.

Brak komentarzy

Skomentuj