Jak czytać literaturę fachową?

  • Marzec 16, 2019
ksiazki o marketingu

Obecnie dostęp do wiedzy jest tak ogromny, że naprawdę nie trzeba wielu kursów by nauczyć się rzeczy potrzebnych w biznesie. Ty bardziej, że często jakość kursów pozostawia wiele do życzenia.

Zrażona wieloma szkoleniami postawiłam na samokształcenie. Ilość pozycji, którą każdy przedsiębiorca/specjalista powinien przeczytać jest przeogromna. Każdy, kto się do tego zabiera, zawsze zadaje sobie pytanie: od czego zacząć?

Od czego zacząć samodzielne dokształcanie się z literatury fachowej?

Nie zastanawiaj się od czego zacząć, po prostu zacznij. Nie ma złotego środka, bo każdy z nas jest na innym etapie rozwoju, ma inne umiejętności, czegoś innego wymaga od niego przełożony. Tak wiem, super rada. Niestety innej nie mam, bo nie ma uniwersalnej listy książek dla danej branży. To Ty musisz sobie książki dopasować do siebie.

Kiedy chciałam dokształcić się z copywritingu znalazłam książki na ten temat. Kilka pozycji wtopiłam i porzuciłam już po kilku rozdziałach, bo autorzy prawili banały. Szukałam i szukałam, aż w końcu dotarłam do takiej książki, która dała mi najwięcej praktycznej wiedzy. Konkretnie:  “Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting” – Artur Jabłoński. Moim zdaniem jedna z lepszych książek w tym temacie na polskim rynku.

Ja akurat wyniosłam z niej dużo technicznych rzeczy dotyczących pisania. Samo pisanie nie jest dla mnie trudne, ale książka pokazała mi chociażby to, jak dzielić tekst by był przyjemniejszy dla oka. Dla mnie to było bardzo ważne, bo ja lubię długie zdania i długie akapity. Ale akurat w pisaniu użytkowym nie ma na to miejsca.

Nie zadawaj pytań

Z tymi pytaniami, to ja mam dość kontrowersyjne podejście, bo uważam, że im więcej pytań zadajesz przed przystąpieniem do lektury, tym mniej wynosisz.
Zanim przejdę do wyjaśnienia tego, to najpierw kilka słów o mojej refleksji w temacie czytania. Obserwuję otoczenie biznesowe i mam wrażenie, że wiele osób poszukuje w książkach branżowych dokładnej recepty na SWÓJ biznes. Poprzez tak dokładne i sprecyzowane oczekiwania w ogóle pomijają wszystkie inspiracje, które książki dają.

Kiedy czytam książkę o tym, jak pisać teksty dla e-commerce, to ja nie oczekuję, że rozdział zacznie się tak: “Kasia, jak opisujesz szampon do włosów blond w sklepie Hairstore.pl, to zacznij od tego, że każda blondynka zmaga się z niechcianymi żółtymi refleksami. W ten sposób pokażesz jej, że znasz się na jej problemie i mówisz jej językiem.”

W żadnej książce nie ma takich dokładnych recept. Mimo, że jest to dość logiczne, to ciągle mam wrażenie, że ludzie właśnie takie coś chcieliby otrzymać. Dla mnie przykład tekstów dla e-commerce może być pokazany na oponach, strzykawkach czy kostce brukowej. To nie ma znaczenia przecież, bo chodzi o wnioski.

Powracając do mojej początkowej tezy. Kiedy zaczynam czytać książkę, to nie stawiam jej pytań, ponieważ wtedy moja percepcja ogranicza się tylko do nich. Co więcej, automatycznie nastawiam się tylko na szukanie odpowiedzi i ignoruję to, co mi nie pasuje do szablonu. Oczywiście wybieram sobie książkę, która pokrywa się z moją dziedziną, bo raczej w podręczniku anatomii nie wyczytam nic o polityce cenowej.

Im więcej pytań, tym bardziej percepcja zamyka się w ograniczonych ramach i nie może swobodnie płynąć. Otwarty umysł daje wiele możliwości, bo mogę znaleźć sporo  inspiracji, które w ogóle na pierwszy rzut nie pojawiłyby się nawet w moich założeniach. Bardzo dużo moich pomysłów powstawało dlatego, że gdzieś przeczytałam ciekawy akapit.

Myślę, że jednym z bardziej inspirujących fragmentów, który przeczytałam był o wyobraźni. Otóż jeden z najwybitniejszych naukowców XX wieku, laureat Nagrody Nobla z fizyki, Richard Feynman powiedział, że w kwestii wyobraźni największa trudność polega na:

Wyobrażeniu sobie czegoś, czego dotychczas nie widzieliśmy, ale co jest w każdym szczególe spójne z tym, co już było widziane, i co różni się od tego, co już było pomyślane. Co więcej, powinien to być postulat precyzyjny, a nie mętny.

Dla mnie te słowa oznaczają coś niebywale doskonałego. Chociaż wiem, że trzeba kilka razy przeczytać by dostrzec moc tego zdania. Wyobraźnia w czytaniu daje nieskończenie wiele możliwości. Czytając książkę możemy pokierować procesem myślowym, który połączy treści z naszymi obserwacjami i nabytą wiedzą. W rezultacie na bazie znanego, otrzymamy coś nowego. Ja sobie w ten sposób wymyśliłam akcję na Instagramie. Nie odkryłam Ameryki, ale zrobiłam coś, czego nie miała konkurencja. Pod #testujezhairstore można znaleźć dziesiątki zdjęć, które są wynikiem tego pomysłu. I w dodatku ciągle go rozbudowuję.

Co to oznacza w praktyce? Wcale nie trzeba wymyślać czegoś od zera, by osiągnąć sukces w danej dziadzinie biznesu. Czasem wystarczy jedno inspirujące zdanie, które otworzy przestrzeń w umyśle i pomysł pojawia się sam.

Dlatego nie warto zasiadać do książki ze sprecyzowanymi zamiarami. Nie jesteśmy w szkole, gdzie trzeba nauczyć się na pamieć dat czy budowy cząsteczki. Otwarty umysł daje nieskończenie wiele możliwości.

ksiazkiomarketingu
Oczywiście ZAWSZE czytam książki w takiej pozycji. 🙂

Jak czytać efektywnie? Czytaj i notuj

Czytam dużo, po kilka książek naraz. A w związku z tym, że czytam szybko, nie mam problemu, by przerobić cztery czy pięć książek w tygodniu. Dlatego notuję, aby nie uleciały mi ważne informacje. W sumie notuję wszędzie: w zeszytach, piszę do siebie maile i wiadomości oraz przylepiam karteczki samoprzylepne, zakreślam fragmenty książek i wpisuję obok swoje spostrzeżenia. Dzięki notowaniu mogę zrewidować wiedzę i pomysły, które pojawiają mi się  w trakcie czytania. Następne zderzam je z możliwościami i wydzielam te, które wprowadzam w życie od razu, oraz te, które muszą poczekać.

W ten sposób w każdym tygodniu pracy mam dość sporo pomysłów, którymi zamęczam swój zespół (serdeczne podziękowania dla Gosi, która zawsze z uwagą mnie słucha). I teraz najważniejsze! Nie nastawiaj się tylko na wielkie idee. Nie ma tak dobrze. Myślę, że to jest bardzo częsty błąd osób, które czytają, a później mówią, że książka bez sensu, bo nic przydatnego tam nie było. Jeśli za pomocą jednej książki chcesz skalować cały swój biznes, to niestety, tak to nie działa. Z resztą, czytanie pod presją wymyślenia czegoś wielkiego mija się z celem. A w rezultacie zniechęca do czytania w ogóle.

Często w książkach znajduję coś, co usprawnia jedną małą rzecz w mojej pracy. Może to być świeże spojrzenie na jakieś narzędzie, którego używam codziennie lub inny sposób zarządzania pracą. Wielka idea zdarza się czasami, ale to te mniejsze sprawiają, że skalujemy małe obszary. A jak się je połączy, to całość idzie ciągle do przodu. Takie spojrzenie daje nieustający rozwój. Dlatego nigdy nie pomijam nawet najmniejszych pomysłów, które z pozoru mogą zmienić tylko 5% całości. Jeśli na koniec dodasz te małe procenty, to wyjdzie Ci całkiem niezła liczba.

Nie słuchaj tylko topowych mentorów

Oczywiście każda branża ma swoich mentorów. U mnie jest kilka ważnych nazwisk, które czytam. Jednak nie lubię zamykać się tylko w danym kręgu, bo wtedy gubię szersze spojrzenie. Ciągle wyszukuje specjalistów w Polsce i za granicą, którzy przekazują swoją wiedzę. Oczywiście, jak zwykle, amerykańscy specjaliści mają zgoła inne podejście do dzielenia się wiedzą. Na naszym podwórku, kiedy zadaję pytanie, to  odpowiedź i tak jest na tyle ogólna, że w sumie nie stanowi żadnej odpowiedzi. Wiele (nie wszystkie) artykułów również pisanych jest taki sposób, by nie napisać na dużo. Rozumiem, że nikt nie chce ujawniać swojego know how, no ale albo dzielisz się wiedzą, albo nie.

Ostatnio zostałam zachęcona do ściągnięcia e-booka o tym, jak rodzić sobie z trudnym klientem. Aby go ściągnąć musiałam podać: imię, nazwisko, numer telefonu, mail i nazwę firmy. Wow, sporo. Myślałam, że merytoryka mnie po prostu oślepi.  I owszem, zostałam oślepiona, ale obrazkami, bo w 60% e-book składał się z grafik. Rady były tak banalne, że trochę się poczułam oszukana. Więc pytam: to ma być to dzielenie się wiedzą?

Właśnie dlatego wybieram książki. Zwłaszcza te, które pisane są przez specjalistów, którzy zbadali temat wzdłuż i wszerz. Niestety szkolnictwo skutecznie zniechęca kolejne pokolenia do czytania. Dlatego z taką mocą uderzają w nas wszelkie skrótowce w przekazywaniu wiedzy. A im więcej książek, tym więcej wiedzy.
Czytanie naprawdę daje wymierne wyniki, ale trzeba to robić regularnie i zawsze podchodzić do tego z otwartym umysłem.

Kawę też pijam tylko w takiej pozycji.

Brak komentarzy

Skomentuj