Dlaczego nasza pamięć jest niedoskonała?

  • Maj 23, 2019

Szukałam ostatnio na szybko książki do pociągu i wpadła mi oko pozycja autorstwa Julii Shaw “Oszustwa pamięci”. A jako, że wiecznie sprzeczam się z moim mężem o wydarzenie, w których obydwoje braliśmy udział i inaczej je pamiętamy, pomyślałam, że chętnie dowiem się dlaczego tak jest (no i upewnię się, że to ja mam rację i dobrze pamiętam).

Okazuje się, że mózg oszukuje nas z taką łatwością, że to jest aż zatrważające. W tym zdumieniu przytoczę od razu jeden z pierwszych eksperymentów, który udowodnił, że można z łatwością modyfikować swoje wspomnienia nie będąc tego świadomym. Ira Hyman i  Joe Pentland z Western Washington University już w 1995 roku pokazali, jak wspomnieniami można z łatwością manipulować. Do badania zaproszono 65 uczestników, którym powiedziano, że chodzi zbadanie tego, jak dobrze są w stanie zapamiętać zdarzenia z wczesnego dzieciństwa. Chodzi o takie, których doświadczyli przed ukończeniem 6. roku życia. Co ważne, szczegóły na temat tych wspomnień dostarczyli ich rodzice. I o tym również badani zostali poinformowaniu. Najważniejszym aspektem  tego badania była wierność wspomnień.

Rzecz jasna rzeczywiste wspomnienia nie interesowały badaczy. Głównie chodziło o to, by sprawdzić, jak badani pamiętają zdarzenia, które nie miały miejsca. Zostało to bardzo sprytnie zrobione, ponieważ do rzeczywistych wspomnień dorzucono jedno fikcyjne. A wspomnienie było następujące, tutaj dosłowny cytat: “Kiedy miałeś pięć lat, byłeś na weselu przyjaciół rodziców, na którym ganiałeś  z innymi dziećmi, i wpadłeś na stół, na którym stała waza z ponczem. Poncz wylał się na rodziców panny młodej”.

Cóż, zdarzenie nie dość, że jest barwne i łatwo można sobie je wyobrazić, to jeszcze można powiedzieć, że jest dość mocno osadzone w kulturze amerykańskiej. Poncz na weselu to oczywistość. W dodatku samo zdarzenie było tak wielce prawdopodobne, że aż rzeczywiste.

Badacze najpierw zapytali o dwa rzeczywiste wydarzenia, a następnie o fikcyjne zdarzenie z ponczem. Po podaniu danych, badani proszeni byli o zamknięcie oczu i przywołanie szczegółów i wyobrażanie sobie zdarzenia. I co się okazało? Osoby te zaczynały opisywać szczegóły wydarzenia, które nie miało miejsca! Takie spotkania z badaczami odbyły się trzy razy i finalnie okazało się, że aż 25% osób miało zafałszowane wspomnienie zdarzenia.

“Chcąc pamiętać swoje piękne dzieciństwo, możemy brać opowieści matki za własne wspomnienia. Albo możemy wtapiać w swoją osobistą narrację wspomnienia opowiadane przez rodzeństwo czy przyjaciół. Błędy pamięci mogą być także efektem współdziałania konfabulacji i błędnego monitorowania źródła”

Wniosek jest z tego taki, że już krótkie ćwiczenie, zaburzenie informacji i wprowadzenie fałszywej informacji prowadzi do popełnienia błędu monitorowania naszych własnych danych. A co więcej, zaczynamy pamiętać coś, co wcale się nie wydarzyło. I to ze szczegółami.

ksiazkiomarketingu

Czy to naprawdę się wydarzyło?

W każdej kulturze są pewne wydarzenia, miejsca czy rodzaje przestrzeni, które są tak mocno zakorzenione w pamięci, że po latach ciężko odróżnić, czy rzeczywiście wspomnienie jest prawdą. W Stanach jest to np. poncz, a w Polsce chociażby zabawa na trzepaku pod blokiem. Ja w bloku nie mieszkałam i nie miałam trzepaka, ale wydaje mi się, że wisiałam na nim głową do dołu. Po przeczytaniu tej książki nie jestem już w stanie stwierdzić, czy rzeczywiście tak było, czy po prostu kręcąc się po szkole napatrzyłam się na inne dzieciaki, które tak robiły.

Wiele razy pisałam, że mózg jest leniwy, więc uruchamia najprostsze i najszybsze skojarzenia, które czasami po części mogą być prawdą. W tym przypadku widać to wyjątkowo wyraźnie.

Ograniczone dane wejściowe

Z badania przytoczonego powyżej widać, jak niewiele trzeba by mózg nas oszukał. Kolejną ciekawą rzeczą jest fakt, z którym styka się każdy z nas. Każdy człowiek ma bardzo dużo różnych wspomnień i schematów, które pomagają mu w rozumieniu otaczającego świata. Kiedy patrzymy na jakąś rzecz, to widzimy ją nie tylko jako kształt czy kolor, ale osadzamy ją w przestrzeni życiowej. Kiedy patrzysz na stół, to wiesz do czego służy, wiesz też, że stołu się np. nie je, że jest ciężki i że zazwyczaj stoi w salonie lub kuchni. Ta interpretacja jest dość skomplikowana i również zależna od naszej pamięci.

Okazuje się, że zdolność do wysnuwania wniosków na podstawie ograniczonych danych wejściowych jest wprost zdumiewająca. Kolejne badanie, jakie przytoczę będzie dotyczyło błędu percepcyjnego i jego wpływu na postępowanie prawne. Badacze, Natasha Korva, Leanne Brinke i Stephen Porter chcieli zbadać, co sprawia, że ktoś się wydaje wiarygodny. Na wstępie okazało się, że owa wiarygodność jest czymś ciężko uchwytnym, a jeszcze ciężej stwierdzić, dlaczego oceniamy kogoś, jako osobę wiarygodną.

Badanie polegało na rozdaniu uczestnikom zdjęć podejrzanych, gdzie również dostępne były opisy ich rzekomych przestępstw. Oczywiście wszystko było fikcyjne. Badani wcielili się role sędziów i mieli ocenić czy dana osoba jest winna. Na jednym z etapów uczestnicy mieli ocenić zdjęcie i wskazać skalę wiarygodności podejrzanego. Okazało, że twarze budzące mniej zaufania były bardziej winne, niż te, które miały bardziej wiarygodny rys. A co więcej, dla osób mniej wiarygodnych, badani potrzebowali mniej dowodów, by orzec o ich winie. Ich ocena nie wynikała z żadnych twardych danych. Wynikała z ich uprzedzeń i wspomnień.

Identyczny mechanizm można zaobserwować w trakcie słynnego procesu, gdzie oskarżonym był Ted Bundy. Mimo jego okropnych czynów, morderstw i gwałtów, wiele kobiet wyznawało mu platoniczną miłość i wręcz nie wierzyło w jego winę. Przecież “taki przystojny, czarujący i inteligentny mężczyzna nie mógł zabić”. Dowody jedno, a mózg drugie.

Oczywiście nie jest też tak, że jesteśmy niewolnikami mózgu i zawsze podejmujemy złe decyzje. Po prostu warto wiedzieć o tym, że wiele naszych sądów wynika z uprzedzeń i nabytych nastawień. Nasze wspomnienia wpływają bezpośrednio na ocenę innych ludzi, a także na oczekiwania wobec nich. Ciągle trzeba być czujnym, bo kiedy nasza percepcja zostanie zbita z tropu, to hipotezy stawiane przez nas mózg mogą być nietrafne od samego początku. A w niektórych sytuacjach może być to nieco niebezpieczne. Ewentualne po pobycie na jednych wakacjach Ty zapamiętasz je inaczej, a Twój parter/partnerka inaczej. I każdy poniekąd będzie miał trochę racji.

Brak komentarzy

Skomentuj